Nasz filmowy ślad na Wyspach Brytyjskich
sobota, 17 września 2011 17:21
Jak zaszczepić polskie kino na Wyspach? Bardzo prosto, wystarczy je dobrze promować. Okazją jest Play Poland Film Festival - mówi Bruno Kieć, szef zielonogórskiego klubu 4 Róże dla Lucienne. Festiwal Play Poland odbywa się w ośmiu miastach Wielkiej Brytanii i Irlandii, oprócz Londynu i Dublina, także w szkockim Edynburgu. Tu polskie kino propaguje polski portal www.emito.net, którego redaktorem naczelnym jest Robert Rewiński, były dziennikarz "Gazety Wyborczej".
Przygotowano dobry zestaw tytułów, m.in. "Generała Nila" Ryszarda Bugajskiego i "Mistyfikację" Jacka Koprowicza. Takie filmy na pewno mogą zainteresować Brytyjczyków - opowiada Rewiński.
- W centrum Edynburga znajduje się znane z promocji filmów alternatywnych, małe 30-osobowe kino Filmhouse. Sala jest wypełniona podczas polskich seansów, spotkać można zarówno Polaków i Szkotów. Festiwal zrodził się głównie z myślą o nich. Zależy nam, by poznali dobre, współczesne, polskie kino - mówi Iwona Nowak, współorganizatorka imprezy.
Dobre recenzje zbiera "Mistyfikacja". Film opowiada historię studenta prowadzącego śledztwo w sprawie tajemniczej śmierci Witkacego. Pisarz miał wcale nie popełnić samobójstwa w 1939 r. po wkroczeniu na kresy Armii Czerwonej. - Dla mnie też nieco niespójny i niezrozumiały. Nie bardzo znałem tego Witkacego przed filmem. Wcześniej chyba natknąłem się na jakiś obraz Witkiewicza. Widziałem też kilka dzieł Wyspiańskiego i Matejki - opowiada belgijski finansista, Erik Vynckier, na co dzień dyrektor ds. inwestycji w jednej z edynburskich firm.
Festiwal proponuje kinomanom także kino offowe i alternatywne. Filmy spoza oficjalnego obiegu i okolicznościowe wystawy organizują zielonogórzanie Bruno Kieć i Mateusz Jarża. Widzowie w Wielkiej Brytanii i Irlandii mogą m.in. zobaczyć "Osiem w poziomie", produkcję Grzegorza Lipca ze Sky Piastowskie i najnowszy film Dominika Matwiejczyka "Czarny". Filmy oglądano w Edynburgu, Glasgow, Oxfordzie, Birmingham, Liverpoolu, Dublinie i Belfaście. - I kina nie świeciły pustkami. Nasze filmy wywołują emocje, nie są już traktowane jako ciekawostka egzotyczna. To potwierdza tylko, że trzeba je pokazywać w Europie. Europa jest już za ciasna - komentuje Kieć.
Równocześnie z Play Poland na Wyspach pokazywana jest wystawa "Polska Szkoła Plakatu Filmowego lat 70.-80.". To prezentacja najlepszych dzieł polskich twórców z tych lat. Plakaty pochodzą ze zbiorów zielonogórskiej Fundacji Kombinat Kultury.
Kombinat Kultury za Gazeta Wyborcza



